ostatnimi czasy mam mega szczęście do udanych imprezi chyba się zmieniam.
każdego dnia się zmieniam. wiem coraz więcej. nie mogę być taka straszna i dwulicowa... czuję, że jestem odpowiedzialna za każdego człowieka z którym łączy mnie jakaś bliższa więź. wiem, że nie będę potrafiła zbawić całego świata. ale chciałabym bardzo pomóc tym najbliższym, chciałabym pomóc przyjacielom. i dziś zrozumiałam, że nie tylko ja jestem mega zagubiona w tym świecie. w tym posranym świecie, który wymaga idealnej sylwetki ,nienagannego wyglądu i krzty inteligencji. ale czy będę potrafiła to zmienić i pomóc bliskim? to pytanie pozostaje bez odpowiedzi.
mam cholerną ochotę z nim porozmawiać. posiedzieć/poleżeć na trawie, popatrzeć w gwiazdy i porozmawiać.
