sobota, 14 sierpnia 2010

kochać

to nie znaczy zawsze to samo.

dziś zostało mi powiedziane, ze mimo na swój wiek, jestem bardzo dojrzała. jak widać, mój mózg jest już staruszkiem w przeciwieństwie do ciała. dobrze, teraz narzekam, gdy słyszę 'nie wyglądasz na swoje lata'. ale docenię te słowa za jakieś piętnaście lat. zobaczymy kto się będzie śmiać z tego. zawsze dążyłam do tego, by być wyjątkowa i inna. i za każdym razem, w każdej sytuacji to się sprawdza. w sposobie myślenia, wypowiadania swoich myśli, ubierania, przekonań. zawsze mam swoje odrębne zdanie. ludzie mnie się boją. nie raz to słyszałam. tyle, że zastanawiam się skąd bierze się takie nastawienie do drugiego człowieka. czy nasza podświadomość, nasze zmysły wyczuwają dobrych i złych ludzi ? czy ja jestem przykładem złego czlowieka? nie sądzę. może człowiek zachowuje się niezbyt przyjacielsko w stounku do drugiego człowieka bo mu zazdrości ? zazdrość to bardzo negatywne uczucie i potrafi wiele zepsuć. a czasem i naprawić. po prostu wszystko ma swoje plusy i minusy. a życie bez kłótni i problemów byłoby bardzo nudne.

siedemnastego sierpnia kierunek warszawa. home sweet home. następnie kraków. a w międzyczasie - czas na podjęcie tych ważnych decyzji, które będą mialy wpływ na moją strefę profanum. strasznie tego nie lubię. wolę żyć spontanicznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz