jestem w centrum zainteresowania. znowu. mimo iż mnie nie ma w polsce. wooow. super. " bo to prestiż pracować w angielskim szpitalu.", " zazdroszczę Ci, bo to anglia"
." no rzeczywiście. miejsce jak miejsce. nie ma czego zazdrościć. może tylko większej pensji. ale fakt, iż ludzie z którymi kompletnie nie mam kontaktu, z którymi jestem na cześć na szkolnym korytarzu, piszą do mnie z gratulacjami. TO JEST CHORE.
-hi. what's your name?
-where r u from?
-how old r u?
to 3 podstawowe pytania anglika podczas zapoznania się. ok. tylko miło, ze gdy uzyska te 3 informacje od razu chce się umawiać na seks. jak się dowiedziałam "kolega z pracy" opowiada jakie on ma PLANY wobec nie. ale nieee. ja z dzieciakiem z anglii nie mam zamiaru wracać.
i mimo tego iż jestem jakieś milion kilometrów od warszawy to kłócę się ze znajomymi, z moim eks, z którym byliśmy przyjaciółmi. kurcze no. tęsknię chyba za nim. ja go zostawiłam. znowu, po raz trzeci. a on głupi na mnie czeka. bo mnie kocha. a ja podświadomie próbuje zrobić wszystko żeby mnie znienawidził. a później będę tego żałować i ryczeć poduszkę z krzykiem jaka to ja jestem glupia. chciałabym siebie zrozumieć. naprawdę.
pobyt z 3 tygodni wydłużył się do 5. wracam 17 sierpnia. potem uderzam na kraków. potem pozostaje mi delektować sie ostatnimi dniami wolności.
a potem? potem WITAJ KLASO MATURALNA. brrr
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz